autumn leaves…

Dużo ostatnio przemyśleń, dużo wzruszeń, dużo zmęczenia. Dużo marzeń i jeszcze więcej strachu, strachu wpisanego w marzeniowe ryzyko zawodowe. Dużo zmian, choćby czasowych. Słońce inaczej już wschodzi i zachodzi, tak zimowo. A ja zastanawiam się co przyniesie kolejny rok. Tydzień temu oficjalnie zamknęłam sezon śluby 2011 (chociaż kto wie 😀 ), tonę w gigabajtach rawów. Ale ostatnie 4 dni przeznaczone zostały na to by odpocząć. By kontemplować. By marzyć. Stąd ta jedna klatka, z wyprawy wprost wymarzonej, do jesiennego lasu. Z miłością mojego życia…

Leave a reply

Your email address will not be published.