w strugach deszczu…

tak, w strugach deszczu biegłam do samochodu po ceremonii Majki i Michała. Chociaż pokusiłabym się o stwierdzenie, że to nie był deszcz, tylko przedsmak potopu, gdyby padało tak przez 40 dni i nocy to pewnie ponownie zmiotło by nas z powierzchni ziemi :) Jednak ani deszcz, ani mokre ubrania, powódź w butach, zaparowane szyby w samochodzie, czy też apokaliptyczna burza w jakiej dane mi było wracać nie mogły zmyć z mych ust uśmiechu, a z serca poczucia szczęścia, jakim była możliwość towarzyszenia Mai i Michałowi. Bo taki właśnie klimat miłości i szczęścia rozsiali w naszych sercach, kiedy mówili sobie TAK.

Leave a reply

Your email address will not be published.